LYRICS.AZ APPLICATION

Download from Apple Store
Download from Google Play

Peja - Boo-Ya (jak Tribe) lyrics

[Zwrotka 1]
To ma bujać więc buja, nie zrobię ludzi w chuja
Wjeżdża Westcoastowy wuja lub jak wolisz dziadzia
Mnie to nie przeszkadza póki linie się zgadzają
Zgadza się też fejm, zgadza się też siano
Może kiedyś by mnie to jarało, a jarało bratku
Zawsze miałem plan, bo nie ma w tym przypadku
Bo nawet po upadku dzierżę klucz do sukcesu
Choć moda na sukces jest tematem aktualnym
Bo nawet, gdy nerwowo, ja wchodzę w to bez stresu
Bo co drugi problem rap gry jet bardziej niż banalny
Zapamiętaj świeżak, pozostań naturalny
Zapamiętaj gwiazdo przestałeś być normalny
Dziś z pozycji gracza, który tworzy hobbystycznie
Otoczony wojakami, godnie i klasycznie
Szanse matematyczne na high live po czterdziestce
Bo nawet z milionem baksów będę znał swoje miejsce
Robię to z sercem, deklaracja sprzed lat
Heartbeat stopa werbel zawsze bije na dwa
Rich to oryginał jak ekipa Gun Clap
To moja rzeczywistość, odzwierciedla ją rap

[Refren]
Bo to Boo-Ya jak Tribe to nie żadna lipa!
Jak smarkacze co napierdalają dopalacze!
Bo ten Wuja ma Vibe to zacna ekipa!
SLU, Brahu Brat rozpierdalamy raczej!

[Zwrotka 2]
Jeśli tego nie polubisz ja nie będę miał ci za złe
Starczą polubienia od Warrena G wszystko jasne
Bo to jak Too $hort z Freddym B od zawsze mam swą jazdę
Chciałeś Rycha cool, no to wjeżdżam z pro dystansem
W klubie znaczne szanse aby oszaleć i zdradzić
Już to przerabiałem i nie ma się czym chwalić
Wszystkie najlepsze dziewczyny bawią się doskonale
Brak lasek w pierwszym rzędzie? Pakuj mandżur panie raper!
[Lyrics from: https:/lyrics.az/peja/remisja/boo-ya-jak-tribe.html]
A ja mam w domu dwie takie im oddałem swoje serce
Każdej nocy sypiam z dwiema dziewczynami mam to szczęście
Być ojcem i mężem raz plac zabaw raz randka
Nocą Dirty Dancing rano po parku bujanka
Nie wychodzę z roli, kiedyś towar i kochanka
Dziś urodziny córki z żoną też często sielanka
Pau Pau dobrze wiesz, że kocham cię bardzo mocno
Nie muszę o tym mówić, choć to czystą przyjemnością

[Refren]
Bo to Boo-Ya jak Tribe to nie żadna lipa!
Jak smarkacze co napierdalają dopalacze!
Bo ten Wuja ma Vibe to zacna ekipa!
SLU, Brahu Brat rozpierdalamy raczej!

[Zwrotka 3]
Minął hype na uliczny rap nie minął na Rycha
Jestem cały czas w sztosie, na trasie, wciąż pełna micha
Niejeden tu się skichał, bo tak pragnął być Ryszardem
I wciąż żywią pogardę, bo reprezentuję prawdę
Najprościej negować wszystko co przychodzi łatwo
Co byś zrobił gdyby ci nie wyszło, nie kozacz gwiazdo!
Tu wciąż kilku wannabies, chuj z nimi ponadto
Kit możesz wciskać tylko takim jak ty palantom
Dla mnie tacy to plankton, jestem katem śmiecie płaczą
Że mam zajebisty fan base i za płyty wciąż płacą!
Chcesz to zbieraj manto i niejeden tu się purta
Dla mnie to zwykłe ruchy, dla nich Annapurna
Szczytem możliwości to chęć by mi dorównać
I tak pruje się jak zwykle niejedna zawistna kurwa!
Mnie to nawet już nie wkurwia, widzę jak strugają durnia
Jeśli mnie nie wspierasz to przynajmniej nie utrudniaj!

[Refren]
Bo to Boo-Ya jak Tribe to nie żadna lipa!
Jak smarkacze co napierdalają dopalacze!
Bo ten Wuja ma Vibe to zacna ekipa!
SLU, Brahu Brat rozpierdalamy raczej! [Tekst i adnotacje na Rap Genius Polska]

Correct these Lyrics