Naban - PANCZ ZA PANCZEM lyrics

Published

0 224 0

Naban - PANCZ ZA PANCZEM lyrics

Jakiś łak patrzy na mnie chyba mierzy sk**e Mam rozjebac go ? pomyślimy #Jerzy k**er Po alko znowu spina ważne żeby zabić nudę Nie pytaj kogo wina błaźnie pije tylko wódę Moge rozjebac słabych ale po co daj przepite Wątpie że mi dacie rady Pijany mistrz #eripe Beka z ćpunów tu od zawsze a ty sobie towar rozkmin Mózgu przecież i tak nie masz już #ROMAN DMOWSKI O co chodzi prawilniaki chcecie załatwić to siłą? Jak narazie tylko ćpacie razem ponad kilo Diesel z lasu dycha solo no bo ponoc duża chmura Pojebało się od gra**u Tyle pali Twoja fura Łaków ciągle będe tępił typie i tak musi być Nie przejebe w byle beefie jestem jak Riddick Jakiś typ kocha rap robi go ze wszystkich sił Nie wiem plakać czy się śmiać #Kim Dzong Il Twój rap ponoć na serio więc tratkuje go serią W góre palce pozerą patrzysz na hajs jak eliot Lecą za plecami nie ma chuja zajmę się tym zaraz Winni sobie sami więc mi potem nie mów że to jaja Koncertowe pizdy grają koncerty po szkole Po szkole palą skręty cięty na nich nie na lole Była taka tępa laska jak płakała tu do majka Trueschool grany opowiesci serio kurwa cudo bajka Te pedały też są nie złe długie włosy mają słeg Czekaj tylko aż ktoś zerżnie no i chuj no i cześć Mówią Naban nie szczyć się tak a ja dziwie się metalą Do nich gadam nie strzyc się już bo Cie ludzie obcinają Ja dwa lata sobie kreśle od niedawna są nagrywki Ta gra nadal jest żałosna chyba nie zagrozi nikt mi Raper gra znów swe kazanie więc nie widze przeciwnika Już za duż trwa ten przekaz nasłuchali się rydzyka