LYRICS.AZ APPLICATION

Download from Apple Store
Download from Google Play

Kroolik Underwood - Dziki Szał lyrics

[Zwrotka 1: Kroolik Underwood]
Znów mam moralnego kaca uczucie, które powraca
Nawrotu nie sposób zbadać znów sobie zarzucam atak
Po raz kolejny się zmagam z demonem co mnie rozgniata
Jak prasa przejmuje kontrolę jak wkracza wbrew mojej woli
Jak to zatrzymać? Jak uporać się z tym wszystkim?
Jak zabić tego potwora? Jak sprawić by przestał istnieć?
Dziś nosze innych krzywdę nie unoszę już tych sesji
Przez te napady agresji bezlik sytuacji, wierz mi
Kolejną noc zasypiam zupełnie sam, jak palec
Czy w ogóle dzisiaj zasnę? Czy nie będę myślał wcale?
Raczej nie zmrużę oka lub przysnę tuż przed świtem
Zaiste przemyśle wiele lecz to nie naprawi nic, tej
Nie wymaże złego, nie zmieni przebiegu zdarzeń
Tylko pogłębi na biegu stan, w którym się znalazłem
Tak, widzę to tak bardzo wyraźnie
Ale teraz jest za późno, wszystko rozjebałem w drzazgi!

[Refren: Kroolik Underwood]
Dziki szał znów przejmuje kontrole
Przejął władze nad umysłem
Przejął władze nad rozsądkiem
Dziki szał znów O ja pierdolę
Nie poradzę sobie z tym wszystkim
Tracę grunt z jego początkiem
Dziki szał Oszalałem znów
Tracę głowę już Zaraz chwycę nóż
Skurwysynu Dziki szał
Oszalałem znów
Nie pamiętam już, o co cały spór
Chcę mieć synów

[Zwrotka 3: Kaen]
Kiedy byłem małym gnojem nie rozumiano mnie
Kiedy byłem małym gnojem zapominano, że
Mam uczucia, dlatego zamknięty na siódmy spust
On wybucha muka pęknięty okrutny wrzód
[Lyrics from: https:/lyrics.az/kroolik-underwood/punkt-g/dziki-szal.html]
Narodził się wtedy diabeł powraca szalony Jason
Kochanek imadeł to wcielony Manson
Czuje mięso eksploduje sensor
Operuje ręką i to smakuje dziecko
Ponury żniwiarz jego kochana kosa
To pazury Dawida to czas zabijania wroga
Michael Myers zemsty chce
Zło nadaje Zło nastaje
Ciebie gremlin zje
Moja głowa najebane ma
To psychopaty raj!
Kame-hame-ha

[Refren: Kroolik Underwood]

[Zwrotka 2: Kroolik Underwood]
Jestem z pozoru spokojny Diabeł zaczyna szeptać
Długo wzbieram, gdzieś tam w środku
Nim wybuchnę jak Etna Jak bomba atomowa
Nie ostrzegam gdy nadchodzę
Jednym podmuchem wkurwienia
Niszczę wszystko na swej drodze
Nie potrafię zapobiec gorszym wydarzeniom zero
Jakichkolwiek zabezpieczeń podwyższony testosteron
Widzę łzy wiem, że boli To nakręca mnie powoli
Wszystko wzmaga jeszcze farmakologiczny Trenbolone
Gdy opadnie kurz odkrywają się zgliszcza
Znowu łapie się za głowę histerycznie skracam dystans
I co Ty na to powiesz autentycznie mam mistrza
Lecz w znaczeniu tego słowa bardzo negatywnym, przyznaj
Chyba nadszedł czas żeby odwiedzić psychiatrę
By rozcieńczyć ten kwas I by odnaleźć swoją Mantrę
Na to by wziąć się w garść I obniżyć tolerancję
Na używki
Jak i wszystkie znane mi dobrze substancje

[Refren: Kroolik Underwood] [Tekst i adnotacje na Rap Genius Polska]

Correct these Lyrics