Oto piosenka, co frustracje Rozładowuje w jednej chwili: Były raz sobie dwie akacje I ludzie chętnie z nich wróżyli. Ta pierwsza była strasznie wredna, Z przykrością to komunikuje Bo wychodziło na niej: "nie dba" "nie chce", "nie lubi" lub "żartuje". Za to ta druga, słodka wróżka Wielką sprawiała ci radochę: Jakiego liścia byś nie uszczknął, Na każdym wychodziło: "kocham". I teraz punkt, szczególik mały, Bo chcę w piosence tej być szczery: Wróżby tej pierwszej się sprawdzały, Drugiej, że kocha – ni cholery. Więc mówcie mi jak dzieje się to, Stosownych nauk stypendyści, Że liście pierwszej są nietknięte, A z drugiej wciąż zrywamy liście?