LYRICS.AZ APPLICATION

Download from Apple Store
Download from Google Play

Golan - Feniks lyrics

"Feniks" OTWARCIE

[Verse 1: Golan]
Słyszeli tyle razy krzyk bólu, pośród murów tych
Od kiedy król z koroną miał tu poddanych swych
Wcześniej księstwo, ostatnie w polu
Autonomia w Naszej krwi płynie od dawna
To już około 700 lat
Swój gród Janusz tu miał
Z końcem dynastii Stary Zygmunt zjednoczył Nas
Przybył Waza, jego siła triumfowała
Kiedy Żółkiewski z Moskwy przywiózł mu cara na kolanach
Potem miasto splądrowane przez Szwedów
Choć wygnalim ich, to i tak zostawili efekt gniewu
Poczęlim od nowa dawne miasto budować
Prawie 140 lat - wpada armia Suworowa
Jako odwet za Kilińskiego i jego Jutrznie
Lud Warszawy z szablą na wroga zawsze pójdzie
I nigdy nie uśniem na służbie, skup się
Dumnie bronimy murów, nie pytaj czy słusznie

[Hook]

Jak feniks z popiołu powstała Warszawa
Po krwawych dziejach walczyła jak lew
Syrenim grodem zwana
Jako głowa kraju mówi Wam jak jest
Wciąż dla wielu nieznana
Bo szydzą z niej Ci co nie znają jej
I choć tak niewiele posiada
Bogata w duszę i pamięć, Ty ją poznać chciej

[Verse 2]
Insurekcja pada, car się szczerzy
Znikamy z mapy świata, strach się szerzy
Napoleon przyniósł nadzieję na chwilę
Wrócił z podkulonym ogonem, nie taką miał mieć siłę
Polski nie ma, ale polski duch żyje
[Lyrics from: https:/lyrics.az/golan/-/feniks.html]
Cenzurę omijano, by dać plony pokoleniom
Skamieniałych ludzi starano się zmienić w glinę
By ulepić z nich dumny naród, może oni coś zmienią
Noc Listopadowa, chwała im za to
Powstanie Styczniowe, chwała im za to
Jeśli kwestionujesz słuszność zrywów
To spójrz na tych, co przesłonili się białą flagą
Paskiewicz nie szczędził nam bólu wcale
Ale za to Starynkiewicz zasłużył się niebywale
Obaj z Rosji, powoli nadchodzi odwilż
Zbliża się data powrotu Polski
Międzywojnie przeżywa victorie
Zdjęci z krzyża budujemy swą potęgę
Elita narodu rośnie spokojnie
Piłsudski w Belwederze wydawał komendę
Wielki oddech po Wielkiej Wojnie
Nieznany żołnierz przypomina osoby poległe
Gdy nagle, nie wiadomo skąd, nie pojmiesz
Wzięło się kolejne zło, zdobyczy swojej pewne
1939 8 września, podwarszawski opór, rzeźnia
Siedemnasty bomby zesłał, zegar stanął, wieża legła
Dzielny Stefan się nie przestraszył
Warszawa miała wielka być
Otoczyli ją murem getta, od listopada do kwietnia
Mordechaj w środku piekła, mija rok kolejna męka
Powstanie wzywa serca, pójdziemy w bój
Na każdy rozkaz Twój, stolico damy krew
Przybył ruski zbój, mówią wybawca - NIET
Katem dla Nas był,tfu, Franz Kutschera
85% miasta nie ma
Wszędzie spokój wnet, u Nas martwa ziemia
Dla Europy chrzest, pomocy prawie nie ma
1945 koniec wojny, ściema
1963 Lalek skończył strzelać
Skurwysyny knebel w pysk, Niezłomnym wieczna chwała
Amor Patriae Nostra Lex, żyjemy nadal

[Hook]

Correct these Lyrics