LYRICS.AZ APPLICATION

Download from Apple Store
Download from Google Play

Gibbs - 2100 lyrics

[Intro]

[Zwrotka 1]
1, 2, 3, 4, 5, 6, no nie wierzę
Rap jest dla mnie taki prosty, mylę go z liczeniem
Goście mówią: W sumie nie wiem, niech się wiedzie!
Spoko, jebem na to, wrócę też ze starym brzmieniem
Rap, ja, szach, mat, magia, połączenie
Buja mnie to jak na scenie jak najczęściej
Tłusto, bit zamiata powierzchnie
Jak najlepsze na podeście
To nie dla tych, którzy czają się przed wejściem
Jak masz do mnie problem, wsiądź na tandem z nieszczęściem
Ty, co jeszcze? Póki jesteście tylko w twarz
Odcięli mi neta - to mineta jaką znasz
Wybaczcie mi letarg, ale ten hasz zabija
Jak pierdolony strzał, nie wiem, gdzie idziemy, jesteśmy, co robimy
Widzę wokół siebie najlepsze surwysyny

[Refren x2]
Tłusto!
Bit zamiata powierzchnie
[Lyrics from: https:/lyrics.az/gibbs/-/2100.html]
Spoko, jebem na to, wrócę też ze starym brzmieniem
Ten hasz zabija, ten hasz zabija
Widzę wokół siebie najlepsze surwysyny

[Zwrotka 2]
Znowu taki schemat, nie inaczej
Dobrej pracy nie ma, ale czego płaczesz
Idę na akcję, do zobaczenia w klubie
Dawaj, małolacie pomyśl, widzę chyba umiesz
Jedyne, co łączy te wieśniarę z figurą
To to, że robi siarę swoją naturą
Leci za hajsem, trzyma szczęście oburącz
Tylko tu na diecie białkowej chudną
Brudny klub, kibel wyjebało znów
Jakaś laska narobiła wstydu od dwóch piguł
I tak to wygląda w Polsce, a przynajmniej tu
U nas, gdzie na melanż rzadko ma się parę stów
Dilu szuka jeden, a chodzą we dwóch
To nie człowiek, to ukryty chuj, wiesz już
Nie bierz mnie za figurę, nie jestem królem
Jak prawiczek nie znasz tu takich posunięć

[Refren x2]

Correct these Lyrics