[Zwrotka 1: ReTo] Zrzucił mi mózg mój gniew, więc u stóp miecz leży mi teraz Jak leci z ust dwóch siecz, to chuj w ból mnie nie sponiewiera Nogą grunt tu śledź, bo oczy z głową są wysoko, dumnie patrzą w niebo śledzą ptaki, chwytają za obłok A moja dusza jest zamknięta, zza krat na mnie zerka, nad żywotem klęka, płaczę z żalu bym kiedyś nie przegrał Myśli, że pamiętam o niej się po świecie błąkając Co noc płaczę po niej, odkąd zostawiłem u czarta ją Serce nie chce słuchać, mówią że nie sługa Jak mam nisko upaść, żeby móc zobaczyć swego ducha Skoro ciało jest już puste, tkanki jak Morze Martwe Czy mógłbym bardziej umrzeć ściskając palcem klamkę? nie Patrzę na papilarne linie jak w mapę Często mi zawiść pragnie, pilnie wytyczać trasę Zerkam do głowy, przyjdzie coś czy tylko złudzenia Nie smak gdy wolisz w pizdę w bok, niż czystość sumienia Ja tak mam, ja tak mam, ja tak mam, ja tak mam [Refren: ReTo] Wykrzykuję głośno, możesz mi naskoczyć Skoro wasze głosy są mi obce, kiedy gram Gdy pikujesz, non stop złoty pył We włosy sypie los, byś zboczył i by losem twym był żal Na to się nie godzę, głowę czyszczę w nocy Skoro życiem mym zaledwie, ma być parę lat Wygrywanie wciąga silniej, niż narkotyk Ale z tego co wiem antidotum stale brak [Zwrotka 2: ReTo]
Usta pełne karaluchów, jeden spoczął mi na wardze jak odwiedzi mnie litr smutku, to się pewnie wgryzie w szklankę Jesteś ślepcem to patrz bacznie, żeby nie uwierzyć w baśnie Bo ich ręka spotka z twoim karkiem się i zgniecie czaszkę Jak pobudzam wyobraźnie, Mary Jane mi w tym pomaga Widzę siebie, znasz mnie? to jest niepoważne, bo przepraszam Skoro ja sam siebie nie znam, nie ufam, nie polegam To jak ty niby mogłabyś, bądź mógłbyś halo ziemia No i się całość zmienia, jak połączę wszystkie części Że ja się zmieniam, jakoś nie wyrażam być tym chęci Na do widzenia rzucam wzrokiem sukom, imię bestii Bez powodzenia, chociaż wyrażały pyskiem chęci Się nie pierdolę w tańcu, choć często mówią pierdol się Nie będzie orgazmu, jak mam Cię tylko jebnąć w łeb Stada pomazańców, samozwańców i co jeszcze? Gdzie pyski internautów, dobrze że jestem kim jestem [Refren: ReTo] Wykrzykuję głośno, możesz mi naskoczyć Skoro wasze głosy są mi obce, kiedy gram Gdy pikujesz, non stop złoty pył We włosy sypie los, byś zboczył i by losem twym był żal Na to się nie godzę, głowę czyszczę w nocy Skoro życiem mym zaledwie, ma być parę lat Wygrywanie wciąga silniej, niż narkotyk Ale z tego co wiem antidotum stale brak [Tekst i adnotacje na Rap Genius Polska]