Ref. x2 A ty masz tak, masz tak, ej masz tak jak my ? Że pomimo przeciwności ty wciąż wściekle biegniesz po sny Porażka jest dla gorszych raptem osiągamy nasz cel, więc Z rapem powiązani jak cement razem pokonamy barierę [Quako] Nie mam pojęcia koleś sam co czeka mnie, chyba tylko ta kolejna kolejka, więc Ty nam polej na drogę tam do piekła niech wreszcie tonie wrak, co się zwał okiełznanie Pierdole to, koniec manier, mam to gdzieś co powiedzą, to moje zdanie Masz to obcykane, rapy dobre dajesz, wyobraźnie masz chłopie jak Schopenhauer Z gadką, co spasiona jak okocona jak kot Oxona Twoja to jak przedpotopowa ale to nam przyjdzie ten rokosz zwołać Te gwiazdy mnie śmieszą nie kupiłbym nawet ich za trzy pięćdziesiąt Łasi na pesos lecz prawdy Ci w twarz nie powiedzą bredzą i bredzą i bredzą Masz tu alternatywę nie dla tych, co weszła im gangrena w szyje Bo sam nienawidzę jak azazela Jesus jak fałszy lawinę od rapera słyszę W czasach gdy geje są trendem, Molesta przestała być ewenementem Wpisujesz se hasło i jebiesz w ten enter dostajesz co zechcesz to jest niepojęte Rap chce non stop robić nie leżeć jak dr. Boskonowitch Pozdrowiony ten co ostro łoi, dla ciot gotowy non stop środkowy Rap musi w ryj walić, a porozkminiali go liczbami A z tymi pyskatymi gimbami i don't need sparing, by być wygranym Ref. x2 [Rose] Prawdziwe rapy, nie trapy swaggery, chociaż nie zrobię ziom na tym kariery Mam flow co potrafi tu zabić i zrobi to, twoje kuleje, więc mi nie podchodzi o! Wpadam tu grę rozpierdolić, bo jestem od zawsze a lecę jak nigdy I co teraz marne powiecie mi pizdy, chcecie polecieć polecę wam pixy Jestem z osiedla nie zgadniesz gdzie mieszkam, bo kurwa to chyba jest blok techniczny A życie mnie czasem tak wnerwia, że chcę się zajebać a potem wszystkich Te moje myśli są chore, dziś tracę kontrolę, wszystkich rozpierdolę! Jak cipki nie stoję i to mnie rozpędzi, niektóre rzeczy są gorsze od śmierci
życzę se szczęścia, bo życie mnie wnerwia, umieram codziennie, lecz żyję na werblach I żyje to we mnie, a chwile są w sercach, zginę a potem nawinę jak mesjasz Typy chcą hajsu i sławy, a dają padakę, aż dostaję padaczki Barany będą potulne jak baranki, bo wpadam na wkurwie i pluję im w wargi Rose flow jak go-go dance, nigdy nikogo nie znudzi więc Rzucam to dla swoich ludzi gdzieś, nie muszę nawet się trudzić weź Duszę mam w rymach, pieprzona masakra, kiedy nawijam to chowa się rap gra I czuję że rap to nie twoja sympatia, kapitulujesz gdy mowa o faktach Ref. x2 [Bzyku] Stary wal na to z gana, bo ta nowa fala to bananom grana wciąż chała, ziom Stara to staranowana przez marazm ta wiara, co hara na starania Ma za to dramat, bo siana moc, pana, co kala to, pcha na kolana Więc banałom wiara od zaraz oddała hołd, dla nas to alarm, bo nieraz cała sala się tu jara tą paradą Brat pardon, powiem tak: to czas powoli zbierać ziarno A wątpliwość dopada raz po raz, od biedy mogę dalej grać to za, byleby nie na darmo Tak to sie robi, robie track, potem master - to naście godzin A byle wack, za byle chłam tu łaknie podzi-wu jego rap nawet jak gubi prawdę to i tak się wozi Power w rapach, to tu najważniejsze. To frontalny atak Wpadam Ci na banie typie, zawsze gram to z sercem, bo każda jebana linia ma Ci w pamięć zapaść Lubisz punche walić, to bij nam pokłony, bo to co robie - dopiero to początek, trust me Nie dam Ci rady, może sam weź pomyśl, moje tracki *prawilnie* nic nie wyciągniesz brat z nich Bang bang, wali mnie to kogo za legendę masz, ja nie potrzebuje mapy, żeby dojść do celu Ziomiek, to pewne - styl co kopie jak dobry hash, nie pochowam nigdy go w portfelu I pomimo, że trochę się już natrudziłem, konsekwentnie do przodu, póki mam tu siłę Na każdej ulicy widzę przegrane żywoty ludzi, dla nas nie ma takiej opcji to my madafakin winners