Rodzimy się. W tej samej chwili gdzieś jedna z gwiazd Zakwita nagle w niebie jak pąk. Podobno dzieje się tak: Rodzimy się i choć dowodów Na to wciąż brak, gdzieś ponoć W jednej z miliona ksiąg Już zapisane jest tam, Komu trochę więcej, Komu trochę mniej Szczęsnych trafów ześle los... Komu w pieśni serce, Komu w ciszy złej życie Gorzką spłynie łzą... Rodzimy się, By płynąć krótko w bezkresie dni, Pytając ciągle: "Jak to z tym jest?
Czy z prądem to, czy pod prąd?" Tak aż po kres, aż za plecami Ostatnie drzwi ktoś zamknie, Wreszcie powiek bieg, By przerwać pytań tych krąg Komu trochę więcej, Komu trochę mniej Szczęsnych trafów ześle los... Komu w pieśni serce, Komu w ciszy złej życie Gorzką spłynie łzą... Komu czyste ręce, Komu zgięty grzbiet, Komu miód, a komu garb, Kto ma trochę więcej, Kto ma trochę mniej W tali tej znaczonych kart.